Polska dyplomacja stanowczo odcina się od ewentualnej eskalacji po niedawnym incydencie w Berlinie, gdzie interweniowała policja. Władysław Teofil Bartoszewski, wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jasno przekazał Radiu Zet, że resort nie planuje wzywać niemieckiego ambasadora w związku z zajściem. Interwencja berlińskiej policji dotyczyła Roberta Bąkiewicza oraz członków organizacji Ruch Obrony Granic. Bartoszewski, zapytany o potencjalne konsekwencje dyplomatyczne, zdystansował polskie władze od działań kontrowersyjnej postaci. Co więcej, wiceszef MSZ dokonał niezwykle ostrej oceny Bąkiewicza. Polityk stwierdził, że Robert Bąkiewicz "służy interesom rosyjskim", co nadaje całemu wydarzeniu szerszy, geopolityczny kontekst. Oświadczenie to definitywnie zamyka dyskusję na temat ewentualnego oficjalnego protestu dyplomatycznego Polski po berlińskim zajściu. Decyzja MSZ wyraźnie sygnalizuje brak poparcia dla działań Bąkiewicza ze strony polskiego rządu oraz podkreśla priorytet utrzymania stabilnych relacji z Berlinem.
- 01Polskie MSZ nie zamierza wzywać niemieckiego ambasadora po interwencji policji wobec Roberta Bąkiewicza w Berlinie.
- 02Wiceszef resortu Władysław Teofil Bartoszewski ogłosił tę decyzję na antenie Radia Zet.
- 03Bartoszewski ocenił działania Roberta Bąkiewicza jako służące interesom rosyjskim.
MSM Poland agreguje i streszcza najważniejsze informacje z różnych źródeł.


